„Dinuś nie chce spać” to kolejna sympatyczna książeczka dla najmłodszych, tym razem poruszająca temat, który chyba zna większość rodziców zbliża się pora snu, ale dziecko ma zupełnie inne plany. Dinuś zdecydowanie nie zamierza jeszcze kłaść się do łóżka. Przecież można zrobić tyle ciekawszych rzeczy!
Bardzo podoba mi się sam pomysł na tę historię, bo jest bliski dziecięcej codzienności. Wieczorne przeciąganie pory spania, wymyślanie kolejnych zajęć czy nagły przypływ energii tuż przed położeniem się do łóżka to sytuacje, które maluchy bez problemu rozpoznają. Dzięki Dinusiowi mogą spojrzeć na nie trochę z boku i zobaczyć, że nie tylko one nie mają ochoty kończyć dnia.
Książeczka w prosty i przystępny sposób oswaja również wieczorną rutynę. Pokazuje, że wyciszenie się
i przygotowanie do snu są naturalną częścią dnia. Nie robi tego jednak w formie pouczającej lekcji. Dinuś pozostaje przede wszystkim zabawnym bohaterem, któremu przydarza się coś, co doskonale znają mali czytelnicy.
Podobnie jak w „Dinuś chce być duży”, bardzo dobrze wypada oprawa graficzna. Ilustracje Pauli Bowles są kolorowe, pogodne i pełne humoru, a sam mały dinozaur jest niezwykle sympatyczny. Całość jest prosta i czytelna, dzięki czemu dobrze pasuje do książki przeznaczonej dla najmłodszych.
„Dinuś nie chce spać” widzę przede wszystkim jako książeczkę do wspólnego wieczornego czytania. Można włączyć ją do codziennego rytuału przed snem, a przy okazji porozmawiać z dzieckiem o tym, co ono robi przed położeniem się do łóżka.
To lekka, ciepła i zabawna historia o bardzo zwyczajnym dziecięcym problemie. Nie próbuje przekonać malucha do snu długimi tłumaczeniami, tylko robi to poprzez przygodę bohatera, z którym łatwo się utożsamić. A jeśli dziecko dodatkowo uwielbia dinozaury, Dinuś może szybko stać się jednym z jego ulubionych wieczornych towarzyszy.

