„Ty, ja, ona” Sue Watson to thriller psychologiczny, który bazuje na jednym z najbardziej klasycznych motywów gatunku: pozornie stabilnym związku, który zaczyna się rozpadać pod wpływem tajemnic, niedopowiedzeń i pojawienia się trzeciej osoby. I od razu warto powiedzieć wprost to książka, która nie próbuje odkrywać tego schematu na nowo, tylko raczej go „sprawnie wykorzystać”.
Historia skupia się na małżeństwie, które przeprowadza się do nowego domu, licząc na świeży start. Z pozoru wszystko wygląda poprawnie: codzienność, relacja, próba odbudowania bliskości. Jednak bardzo szybko pojawiają się pęknięcia drobne nieścisłości, dziwne zachowania, wrażenie, że coś jest ukrywane. W tym momencie do gry wchodzi tytułowa „ona”, czyli postać, która zaburza delikatną równowagę i uruchamia całą spiralę podejrzeń.
Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki budowane jest napięcie emocjonalne. Nie chodzi tu o dynamiczne zwroty akcji co kilka stron, tylko raczej o stopniowe narastanie niepewności. Autorka dobrze wykorzystuje perspektywę psychologiczną. Czytelnik zaczyna kwestionować nie tylko bohaterów, ale też własne interpretacje tego, co się dzieje. W pewnym momencie bardziej interesujące staje się nie „co się wydarzy”, tylko „kto mówi prawdę”.
Relacje między postaciami są napisane w sposób celowo niejednoznaczny. Dialogi często mają drugie dno, a zachowania bohaterów można interpretować na kilka sposobów. To działa na korzyść atmosfery, bo książka utrzymuje poczucie lekkiego niepokoju i braku stabilnego gruntu pod nogami.
Jednocześnie trzeba uczciwie przyznać, że konstrukcja fabuły jest dość przewidywalna dla osób, które czytają więcej thrillerów psychologicznych. Wiele elementów: zazdrość, manipulacja, tajemnice z przeszłości, stopniowe odsłanianie prawdy, to dobrze znane schematy. Zwroty akcji są poprawne, ale rzadko naprawdę zaskakujące, raczej potwierdzają to, co czujny czytelnik może zacząć podejrzewać wcześniej.
Pewnym minusem jest też wiarygodność niektórych decyzji bohaterów. Momentami zachowują się w sposób dość „fabularny”, czyli taki, który służy historii, ale nie zawsze brzmi naturalnie.
Mimo tego książka spełnia swoją podstawową rolę: wciąga, czyta się ją szybko i płynnie, a napięcie utrzymuje się do końca na przyzwoitym poziomie. To raczej thriller „na jeden lub dwa wieczory” niż historia, która zostaje z czytelnikiem na długo.
Podsumowując: jeśli szukasz lekkiego, emocjonalnego thrillera o relacjach, zdradzie i manipulacji, to będzie solidna, przyjemna lektura. Jeśli jednak oczekujesz czegoś bardziej oryginalnego, głębszego albo mocno zaskakującego, możesz poczuć, że to już było wiele razy w podobnej formie.
