Miłość z jasnego nieba - Krystyna Mirek

Autorka: Krystyna Mirek

Tytuł: Miłość z jasnego nieba

Wydawnictwo:




 RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: 5.02.2014

Angelika to młoda, piękna i odnosząca sukcesy kobieta. Gdy zostaje wysłana do Polski, aby podpisać kontrakt z firmą informatyczną, wspomnienia, które zostawiła za sobą, wracają.

Matka, która nie interesowała się życiem dzieci, każdego dnia inny mężczyzna w ich rodzinnym domu, wreszcie zapłakane i wiecznie samotne młodsze rodzeństwo. To wszystko minęło i choć kobieta do tej pory nie może sobie wybaczyć pewnych decyzji, żyje dalej pod maską pozorów i kłamstw.

Daniel do wszystkiego doszedł własną pracą i zaangażowaniem. Jego firma choć odnosi sukcesy bardzo potrzebuje kontraktu, który ma negocjować z Angeliką.
Tych dwoje nie wie jeszcze, że to co się wydarzy zmieni całe ich życie.
Jeden kontrakt, który zupełnie niespodziewanie zaważy na całej przyszłości.

"Miłość z jasnego nieba" to już kolejna książka autorki, którą miałam okazję czytać. Z tyłu na okładce książki jest pewne zdanie. Na początku nie zwróciłam na nie uwagi, bo uważam, że często opisy wydawcy są trochę na wyrost przereklamowane, ale tym razem jest inaczej.

"Ta książka to opowieść o kiełkujący uczuciu, budującym się zaufaniu, dokonywaniu trudnych wyborów, godzeniu się z przeszłością i...opadających maskach"

I wiecie, lepiej bym tego nie podsumowała. Ta książka to naprawdę piękna opowieść o tym jak rodzi się uczucie, które pewnie nigdy by się nie zrodziło, gdyby nie przypadek. 
Angelika całe życie uciekała. Udawała, że wszystko jest w porządku, że pogodziła się z przeszłością, że nie boli jej to, że nie ma rodziny. Do czasu. 

Daniel za to, całe życie skakał z kwiatka na kwiatek, udając, że nie ma prawdziwej miłości, ba! Wręcz wyśmiewał ją, kończąc wszystkie związki bursztynowym podarunkiem.

W tej książce jest jeszcze jeden rodzaj miłości. Miłość rodzicielska, ale o tym przeczytacie już sami.
Jak zwykle w książkach autorki brakuje mi zakończenia. Takiego konkretnego, zresztą sami wiecie jakie ja lubię. Choć gdyby była kontynuacja...byłoby wspaniale!
Kto wie?:)
Z całego serca polecam!

4 komentarze :

  1. hmm, recenzja pozytywna, ale nie jestem pewna, czy mam ochotę ją przeczytać. to raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio mam zachcianki na takie książki, które idealnie czyta się mi się do snu. Niezobowiązujące i przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tralalala kupiłam sobie i właśnie czytam :)

    OdpowiedzUsuń

Zakurzona półka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka