Pyszne 25. Nowa porcja przepisów - Anna Starmach

Autor: Anna Starmach
Tytuł: Pyszne  25. Nowa porcja przepisów
Wydawnictwo:




Uwielbiam program Pyszne 25, który emitowany jest na TVN Style. Gdy ukazała się pierwsza książka Anny Starmach wypróbowałam większość przepisów z książki i bardzo się u mnie sprawdziły. Dlatego z wielkim entuzjazmem wzięłam się za czytanie i próbowanie drugiej części przepisów na potrawy, które zrobicie w mniej niż 25 minut.

Nie wiem czy wiecie, ale zawsze każdą książkę kucharską zaczynam od pobieżnego przeglądnięcia i pozaznaczania sobie co chciałabym spróbować. Teraz było dokładnie tak samo z tą różnicą, że zdążyłam ją całą przeczytać zanim zrobiłam pierwszy deser z książki.

W środku znajdziemy około 70 nowych przepisów. Wśród nich są także te prezentowane w programie. Książka podzielona jest na dwa rozdziały: na słono i słodko. Na słono to wiadomo. Znajdziemy w nim różne przepisy na zupy, dania główne, lekkie przekąski i śniadania. Na słodko natomiast to raj dla każdego łasucha!
Jest przepis na masło orzechowe (PYCHOTKA!), babeczki, słodkie tarty, ciasteczka, omlety i naleśniki.
Ja dziś planuję zrobić ciasteczka śniadaniowe z orzechami i płatkami owsianymi, jestem pewna, że będą pyszne.

A Wy lubicie "Pyszne 25"?:) Wolicie książkę czy program?

4 komentarze :

  1. Programu nie oglądałam, muszę zobaczyć! A książki bardzo byłam ciekawa-czy przepsy są takie normalne, czy wyszukane niestety...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalne:) i wychodzą całkiem dobre!

      Usuń
  2. Także nie oglądałam programu, a pani z okładki bardzo przyjaźnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja osobiście mam problem z osobą prowadzącej. Niby przyjemna aparycja, niby wie co robi, niby przyjemny głos. A jednak strasznie mnie drażni, chyba najbardziej jej sposób mówienia. Mam wrażenie, że mówi tak na siłę spokojnie, że na siłę chce mnie przekonać do swoich przepisów.
    Raz też widziałam, jak robiła ciasteczka. Zeszło prawie pół kg mąki, a ciasteczka były 4 lub 6. Trochę większe niż normalne. Ale to nadal były tylko ciasteczka z dżemem. I za nie płacić 25 zł? Wolę się pomęczyć i zrobić francuskie macaroniki. :)
    I przyznam się szczerze, że największy problemem mam z Anią jako jurorką w MasterChefie. Porównując dokonania członków składu sędziowskiego z innych edycji światowych, to mam wrażenie, że jest tam "malutkim żuczkiem". Tak jakby ją wybrali i dopiero wtedy wypromowali, zrobili jej markę.

    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń

Zakurzona półka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka