Barwy pożądania - Megan Hart

Autorka:  Megan Hart
Tytuł: Barwy pożądania
Wydawnictwo:



To już druga książka Megan Hart, którą mam okazję czytać i przyznam, że wypadło nieco gorzej niż w przypadku jej poprzedniej książki. Choć w porównaniu z innymi książkami z tej kategorii: "Barwy pożądania" wypadają całkiem nieźle.

Paige to kobieta z niezwykłą pasją. Kocha papier. Kocha także wszelkiego rodzaju bibeloty związane z papierem, wiecie pióra, atramenty i takie tam. Choć uwielbia papier jest trochę zawiedziona, bo nawet na najpiękniejszej kartce nigdy nie postawiona zostanie żadna litera. Powód jest prosty, Paige nie ma po prostu do kogo pisać.
Gdy pewnego dnia w skrzynce znajduje tajemniczy list, na przepięknym papierze jest zaintrygowana.
W środku znajduje się krótka instrukcja:

– “Zaczniemy? Oto Twoja pierwsza lista. Jak najdokładniej wypełnij każde polecenie. Tu nie ma miejsca na błędy. Porażka oznacza, że cię odprawię. Nagrodą będzie moja uwaga i przewodnictwo. Stworzysz listę złożoną z dziesięciu punktów – pięciu Twoich wad, pięciu mocnych stron. Dostarcz ją jak najszybciej na podany niżej adres.” 

Wkrótce odkrywa, że list wcale nie jest adresowany do niej. Jednak mimo, że adres się nie zgadza, Paige dostaje kolejne listy, a w nich tajemnicze i intrygujące polecenia:)

Pomysł na książkę jest naprawdę fajny. Listy, odkrywanie siebie, tajemniczy nadawca i adrenalina, sprawiają, że od książki trudno się oderwać. Mimo to uważam, że książka jest niedopracowana. Główna bohaterka jak dla mnie jest totalnie nijaka. Brak jej charakteru i charyzmy. Już bardziej wyrazista jest jej przyjaciółka czy właścicielka sklepu papierniczego, niż Paige.
Po drugie nie rozumiem dlaczego książka trafiła do jednego wora z całą literaturą erotyczną skoro to bardziej powieść obyczajowa z okrojonym wątkiem erotycznym?
Po trzecie. autorka po pierwszej książce, postawiła sobie dosyć wysoko poprzeczkę i niestety nie dała rady napisać równie dobrej bądź lepszej książki.
Mimo to książkę polecam, bo uważam, że sam pomysł jest naprawdę dobry i zupełnie inny.

5 komentarzy :

  1. Zgadzam się z Twoją opinią. "Barwy pożądania" czyta się szybko i lekko, ale "Trzy oblicza pożądania" były lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj - pięknie i bardzo ciekawie tu u Ciebie.Jeśli pozwolisz to rozgoszczę się na dłużej.W wolnym czasie zapraszam w odwiedzinki do Dobrych Czasów.Pozdrawiam i życzę chwili wolnego na relaks z książką.J.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabuła brzmi bardzo podobnie do "Do utraty tchu".

    OdpowiedzUsuń

Zakurzona półka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka