Przejdź do głównej zawartości

SOCIAL MEDIA

Ja nie chcę, bądź ja chcę to normalna kolej rzeczy w wyrażaniu swojego zdania przez nasze maluchy.
Tupcio Chrupcio także ma swoje zdanie i w tej części jest wyjątkowo marudny.
A to bluzka mu nie pasuje, a to sprzątać nie będzie bo bałagan to przecież dobra rzecz, a to chce loda, a to kaczuszkę mimo, że pokój pełen zabawek i można by tak wymieniać i wymieniać.
Mama Tupcia twardo stoi przy swoim i nie ugina się pod presją histerii.
Wracając z zakupów Tupcio nagle stwierdza, że absolutnie nie będzie jadł obiadu ponieważ teraz ma ochotę się bawić.
Ucieka mamie, a gdy nadchodzi noc i wszystkie strachy wychodzą z ukrycia nic już nie jest takie kolorowe. Tupcio najzwyczajniej w świecie chce być z rodzicami, a nie wie nawet jak wrócić do domu.

To moje drugie spotkanie z tą autorką i z jej książką i wiem, że nie ostatnie. Uwielbiam całą tą serię. Zarówno kolorowe ilustracje, jak i duże litery oraz historię samą w sobie, która i bawi i wychowuje.
Poza tym czy Chrupcio, który nie marudzi nie jest przypadkiem lepszy? Przecież marudzenie jest nudne!
Taki oto morał:) Tak więc pokażmy maluchom czym kończy się kapryszenie:)

O Tupciu możecie jeszcze przeczytać tutaj

Kapryśna myszka - Eliza Piotrowska

Jest to jedna z piękniejszych opowieści jakie w ostatnim czasie miałam przyjemność czytać.
Z pewnością zachwyci małe dziewczynki, ale także i chłopców.

Znudzony swoim beztroskim życiem elf wyrusza w podróż po świecie ludzi.
Podczas wyprawy poznaje śliczną dziewczynkę Zosię, która wygląda jak najpiękniejsza Rusałka.
Elf zabiera ją ze sobą do swojego królestwa, gdzie odbywa się zabawa z okazji nocy świętojańskiej i zamienia Zosię w elfa.
Zosia dzień i noc bawi się z elfami, jednakże wraz z nadejściem Zimy, nadchodzi też śmierć, której może zapobiec tylko Natura.
Czy elf zdoła uratować swoją przyjaciółkę?
Pozostawiam Was z tym pytaniem i mam nadzieję, że chociaż troszkę zachęciłam do przeczytania;)
Książka opowiada przepiękną historię o przyjaźni i oddaniu, jest niezwykle wzruszająca.
Ilustracje moim zdaniem mogły być lepsze, te są za mało kolorowe i nie przyciągają uwagi tak jakby mogły. Ale mimo to książkę warto sprezentować dziecku:)

Zosia i książę elfów - Aneta Noworyta


Bardzo brakowało mi takiej książki na rynku wydawniczym.
Wiem jak ciężko jest mi przestawić się z ospałości zimowej na aktywność wiosenną.
Ta książka, mimo że już ją przeczytałam towarzyszy mi na co dzień.
Jest tam wiele cennych porad, które mimo że są oczywiste to jakoś ciągle mi umykają.
Prócz tego są przepisy na zdrowe potrawy, ćwiczenia które mają nas zachęcić do aktywności fizycznej, a także tabela kaloryczności (baaardzo przydatna), i wiosenny kalendarz, który według mnie jest świetny. Jest to taka lista rzeczy, które musimy zrobić w danym miesiącu.
Jest to niesamowicie motywujące i wygodne:) Samej z pewnością nie chciałoby mi się pisać tego co muszę zrobić. A tak mam gotowca:)
Cała książka wzbogacona jest ślicznymi czarno-białymi ilustracjami co jest niezwykle kobiece.

Zachęcam do przeczytania książki, która zmotywuje nas do optymistycznego, zdrowego i radosnego wejścia w wiosnę!:)
Muszę stwierdzić, że to jedna z niewielu książek o tematyce wampirzej, która mnie zainteresowała.
Opowiedziana historia jest ciekawa i zajmująca do ostatniej strony.

Riley jest rzadko spotykanym połączeniem wilkołaka i wampira. Jej brat bliźniak Rhoan także należy do tej rzadko spotykanej rasy. Gdy znika na tajnej misji, a tajemniczy i bardzo przystojny wampir zjawia się u drzwi niezwykle pięknej Riley zaczynają się kłopoty.

W książce oczywiście roi się od różnego rodzaju stworów: wampirów, wilkołaków, klonów, dhampirów i innych bliżej nieokreślonych. Krwi jest więcej niż można sobie tego wyobrazić. Dodatkowo każdy z głównych bohaterów wydawał się być piękny,ponętny i w ogóle z wyglądu idealny, jak to w książkach tego typu:)

Bardzo drażniło mnie to, że milion razy było przypominana gorączka księżycowa, a połowa kartek książki to opisy miłosnych uniesień bohaterów.
Ale rozumiem, że taka jest struktura książki i ma to swoje plusy.

Historia jest rzeczywiście dobra. Trzymająca w napięciu do samego końca dodatkowo nie da się odgadną kto za tym wszystkim stroi, a co za tym idzie należy przeczytać kolejny tom.
Ja z pewnością po niego sięgnę.
Polecam!

Keri Arthur - Wschodzący księżyc

Czytając tą książkę będąc małą dziewczynką byłam zafascynowana przedstawioną historią. Nauczycielka, która wtedy mnie uczyła postanowiła zabrać naszą klasę na spektakl do teatru. Pamiętam jak długo ta książka we mnie żyła i jaki miała na mnie wpływ.

Teraz powracam do niej jako dorosła osoba i jest to tak naturalne jak oddychanie. Nie czuję się staro czytając tą książkę bo ona jest ponadczasowa.
Zresztą w przekładzie Pawła Beręsewicza i z ilustracjami Alicji Rybickiej książka jest bardzo zachęcająca. Jest pięknie wydana i warto ją mieć na swojej półce.
Każdy z nas zna tą książkę więc nie będę się rozpisywać.
Ale warto sięgnąć i przypomnieć sobie raz jeszcze historię Mary i jej tajemniczego ogrodu.
Zachęcam!
To pierwsza od długiego czasu książka, która zainteresowała mnie już po pierwszej stronie.
Od początku spodziewałam się raczej książki o zwykłych problemach małżeńskich. O kłótniach, powrotach i zdradach. Wszystko oczywiście tam było, ale prócz tego pojawiła się głęboka analiza psychiki ludzkiej oraz rozkładanie małżeństwa na czynniki pierwsze.

David Pepin główny bohater bardzo kocha swoją żonę. Mimo to obsesyjnie myśli o jej przypadkowej śmierci. Wyobraża sobie jak Alice ginie pod kołami metra, zaatakowana przez przechodnia czy w inny bardziej lub mniej wyszukany sposób.
Wszystko zmienia się gdy wyobrażenia Davida stają się realne, a Alice ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. David staje się głównym podejrzanym. Detektywi, którzy prowadzą to śledztwo także nie mieli łatwego życie w małżeństwie.
Detektyw Hastroll był szczęśliwym mężem, dopóki żona Hannah nie postanowiła pozostać w łóżku do czasu aż on "coś" zrozumie. Bardzo długo mu to zajęło (jak to mężczyźnie:P) biedna kobieta odleżyn prawie dostała, zanim on doszedł do tego o co jej chodzi. Natomiast Sam Sheppard - drugi detektyw, został kiedyś oskarżony a następnie uniewinniony za zabójstwo swojej żony. On sam za bardzo nie wie jak to się stało, zresztą czytelnik też się nie dowiaduje. Wszystko jest tylko jednym wielkim domysłem.
Detektywi rozwiązując zagadkę natrafiają także na dziwnego człowieka jakim jest Mobius.
Jaki on ma związek ze sprawą? I jak zginęła Alice, tego dowiecie się z książki.

Książka jest rewelacyjna. Nie ma nudnych fragmentów psychologicznych czy długich opisów jakiegoś zdarzenia. Jest AKCJA, ciągła co w książkach uwielbiam. Zresztą niektóre fragmenty są tak zaskakujące, że cała fabuła książki nagle zmienia kierunek a czytelnik podąża dalej aby dowiedzieć się jak to wszystko się kończy.
Debiut autora z pewnością należy przypisać do udanych.
Polecam.

Ciemna strona małżeństwa - Adam Ross

Absolutnie fenomenalna książka.
Jestem pewna, że każdy maluch który dostanie taką książkę do rączek będzie zachwycony.
Książka zawiera 28 magnesów, 42 strony zadań i magiczny pisak:)
Wystarczy otworzyć książkę, wyjąć magnesy i przy pomocy rodziców, bądź samodzielnie wykonać zadania pisząc magicznym pisakiem. Nawet pomyłka jest niestraszna wystarczy zmazać i po krzyku!:)
Dodatkowo w środku są kolorowe przepiękne ilustracje.
Jestem pewna, że od teraz ćwiczenie rączek podczas pisania liter, słów i zdań nie będzie udręką ale istną przyjemnością!
Ja osobiście jestem zachwycona potencjałem książki dzięki której można wiele dobrego zdziałać. Wiem, że dzieci o wiele chętniej uczą się gdy mają do tego odpowiednie materiały. Ta książka z pewnością pomoże w usprawnieniu i wyćwiczeniu tego trudnego procesu jakim jest pisanie.

Z tej serii pojawiły się także inne książki zachęcam do obejrzenia ich na stronie wydawnictwa.
http://www.wilga.com.pl/index.php?strona=produkt&id=2511&gr=&wiek=
http://www.wilga.com.pl/index.php?strona=produkt&id=2117&gr=&wiek=
http://www.wilga.com.pl/index.php?strona=produkt&id=2118&gr=&wiek=

Gotowi do pisania słów i zdań


Po wszystkich książkach poruszających ważne i trudne tematy przyszedł czas na odprężenie przy zabawnej lekturze, w stylu naszej polskiej słomianej wdowy książki autorstwa Iwony Czarkowskiej.

Sadie to normalna kobieta, pracuje jako florystka układając bukiety bogatym ludziom, zajmuje się dzieckiem i STARA się dbać o dom. Tom jej mąż, to prawdopodobnie pracoholik. Wszystko byłoby w miarę w porządku gdyby do ich małżeństwa nie wtrącała się Rona - mamusia Toma. Rona wymaga od Sadie, aby była idealną żoną dla swojego męża, a jej syna (przecież nie po to wydawała krocie na jego edukację , żeby teraz Sadie zmarnowała to wszystko).
Przypadek sprawia, że Sadie poznaje szaloną staruszkę Enid. Enid obiecuje Sadie, że zrobi z niej idealną żonę. Wszystko może i by się udało, gdyby na horyzoncie nie pojawiła się piękna niczym księżniczka z bajki eteryczna Anette Eastern, najlepsza klientka Toma, a zarazem największa rywalka Sadie.
Czy Sadie uda się zostać idealną żoną? Odsyłam do książki.

Chciałam dodać, że wszystkie wpadki, które przypadają w udziale Sadie są łatwe do przewidzenia, ale niesamowicie śmieszne. Jeżeli, któraś z Was czytała Słomianą wdowę to Sadie śmiało można porównać do Zu- głównej bohaterki Słomianej wdowy.
Pióro autorki jest tak niesamowicie lekkie, że książkę czyta się bardzo szybko. Nie brakuje też momentów wzruszeń. Najbardziej wyrazistą, a zarazem niezwykle denerwującą postacią jak dla mnie była Rona. Mieć taką teściową...
Przy jej tekstach wznosiłam oczy do nieba, podziwiając niezwykły spokój Sadie.

Chciałabym Was zaprosić do książki, która zapewni Wam chwilę przyjemnego relaksu:)

Bezradnik małżeński - Polly Williams


Uwielbiam Grzegorza Kasdepke, i otwarcie się do tego przyznaję:) Jego bajki są fenomenalne i czasem zastanawiam się ile pomysłów skrywa jeszcze jego głowa?
Zdecydowanie moją ulubioną książką jest Co to znaczy..gdzie autor tłumaczy dzieciom znaczenie przeróżnych związków frazeologicznych. Książka jest świetna i warto ją przeczytać wraz z dzieckiem:) Polecam:)

Ale nie o tym tutaj będę pisać. Nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia ukazała się książka Grzegorz Kasdepke dzieciom, z racji tego, że jak już wspominałam jestem wierną fanką tego autora było oczywiste, że książka musi znaleźć się u mnie na półce.
Nadmienię, że jest przepięknie wydana. Aż szkoda, ją dać dziecku chyba, że do potrzymania:)
W książce znajdziemy mnóstwo cudownych i niepowtarzalnych historii. Część z nich już znałam wcześniej. Ponieważ książka zawiera zarówno te publikowane już bajki jak i całkiem nowe.
Książka jest bardzo ładnie ilustrowana przez dwóch utalentowanych ilustratorów: Marcina Piwowarskiego i Piotra Rychela. Razem panowie stworzyli całkiem niezłe trio:)

Chciałabym Wam ogromnie polecić zarówno tą książkę jak i pozostałe. Jeżeli jeszcze nie czytaliście z Waszym maluszkiem żadnej bajki napisanej przez Grzegorza Kasdepke, to czas ruszyć do księgarni i zaopatrzyć się w ten pokaźny całkiem świeży zbiór jego bajek. Polecam!

Zapraszam też na oficjalną stronę autora: http://www.kasdepke.pl/

Grzegorz Kasdepke dzieciom

Skusiłam się na książkę fantasy, i szczerzę powiedziawszy nie żałuję:) Mimo szeregu uczuć jakie mną targały, większość z nich mogę zakwalifikować jako te pozytywne.

Krąg magii to saga, przede wszystkim dla młodzieży chociaż dorosły czytelnik także się odnajdzie wśród Wietrznego Kręgu:)

Dlaczego akurat cztery tomy? Każdy dotyczy innego bohatera książki, których mamy już okazję poznać w pierwszej części, w księdze Sandry.
Sandra, jak i pozostali ma magiczną moc, potrafi wplatać światło w jedwabne nici. W książce poznajemy jeszcze Briar'a - złodziejaszka, który ma powiązania ze światem roślin, Tris związana z pogodą oraz Daji'a zajmująca się obróbką metali. Każde z nich ma za sobą ciężkie przeżycia. Razem spotykają się w Świątyni Wietrznego Kręgu aby nauczyć się panować nad swoimi emocjami. Uczą się także czegoś ważnego zaufania do siebie.
Na początku nic nie jest takie jakby się wydawało. Czterem różnym osobom, ciężko jest dojść do porozumienia i tolerowania się nawzajem. Jednakże gdy nadchodzi niebezpieczeństwo ta czwórka staje za sobą murem aby ratować siebie i swój nowy dom.

Książka jest typowo fantastyczna, i w takim klimacie utrzymana. Dla fanatyków takiego gatunku jest to z pewnością książka,którą gdzieś powinni mieć umieszczoną na swojej liście. Bardzo fajnym i rzadko spotykanym zabiegiem jest umieszczenie pierwszego rozdziały drugiej księgi na końcu książki. Czytając jak rozpocznie się druga część automatycznie nasz apetyt na nią się wzmaga.

Chciałabym Wam polecić książkę, bo mimo iż bardzo ciężko było mi ją zacząć, miałam nawet mały kryzys i myślałam, że rzeczywiście nie dojdę do końca, to przekraczając magiczną dwudziestą bodajże stronę wiedziałam, że kryzys został zażegnany, i z niecierpliwością i zachłannością śledziłam losy bohaterów.
Odsyłam do zapoznania się z pierwszym rozdziałem książki: http://initium.pl/pdf/Ksiega_Sandry_rozdz_1.pdf
















Na studiach licencjackich uczyłam się grać na pianinie. Powiem szczerze, że ten przedmiot (obowiązkowy, przez 3 lata) sprawił mi wiele trudności ale i satysfakcji. Do dziś pamiętam jaka byłam dumna gdy zagrałam swoją pierwszą piosenkę z akordami Stary niedźwiedź:)

Dziś wydawnictwa prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowszych książeczek, które mają przyciągnąć małego czytelnika.
Wydawnictwo Wilga wydała dwie wspaniałe książeczki, którymi ja jestem zachwycona.
Jak widzicie na zdjęciach jest to książka z "nutami" w formie numerków, oraz mini organki, które mają ponumerowane klawisze.
Jakież było moje zdziwienie, gdy zaczęłam naciskać na odpowiednie numerki i grałam piosenkę Zuzia lalka nie duża:)))

A teraz wyobraźcie sobie maluchy, które SAME będą potrafiły zagrać piosenki. Jest to jedna z lepszych książek, które prócz zabawy oferują ćwiczenie paluszków:)
Chciałabym książki bardzo polecić. Maluchy są nimi zachwycone! Jednym mankamentem jak dla mnie jest niemożność przyciszenia organków co na dłuższą zabawę jest dobijające dla rodziców;D

Dziękuję za wszystkie komentarze:) Są niezmiernie motywujące.
A książeczki poleciały pocztą dla pewnych maluszków:) Mam nadzieję, że przypadną do gustu:)

Wesołe piosenki, piosenki przedszkolaków

Bardzo sobie cenię książki Anity Shreve. Jest ku temu wiele powodów ale jeden i zarazem najważniejszy jest taki, że autorka porusza ważne problemy w ciekawy i zaskakujący sposób.

Zawsze z niecierpliwością czekam na kolejną książkę, która pojawia się na księgarnianych półkach. Gdy pierwszy raz zobaczyłam Przekleństwa miłości, wiedziałam że muszę ją mieć. Zresztą okładka jest przepiękna i bardzo do książki pasuje.

Maureen - piękna kobieta, młoda dziennikarka, kobieta która marzy o prawdziwej miłości i szczęśliwej, kochającej się rodzinie.
Harold - wysoki i postawny, można pokusić się o stwierdzenie, że jest dziennikarzem,który zdobywa informację za wszelką cenę, władczy i stanowczy.

Oboje "wpadają w sobie w oko" bo nie mogłabym napisać, że się zakochują (chociaż może i tak było).
Wśród opinii znajomych uchodzą za idealną i szczęśliwą rodzinę. Wszystko zmienia się dopiero w domu, w czterech ścianach. Harold chce mieć żonę na własność. Maureen nie miała prawa mieć swojego zdania, nie mogła spotykać się z innymi, a każdy kolejny mężczyzna który przychodził się z nią przywitać na przyjęciu, jak mówiła wydawał na nią wyrok śmierci. Harold nie przestawał gwałcić i bić swojej żony nawet gdy zaszła w ciążę.
Gdy rodzi się malutka Caroline także nic się nie zmienia. Gdy dziecko ma 6 miesięcy, a Maureen jest bardzo pobita przez swojego KOCHAJĄCEGO męża postanawia uciec jak najdalej. Schronienie znajduje w małej rybackiej wiosce. Czy uda jej się uciec przed mężem psychopatą, i czy odbuduje swoje życie na nowo tego dowiecie się z książki.

To już kolejna książka,która raczej nie kończy się tak jakbym sobie tego życzyła. Bardzo polubiłam główną bohaterkę, a autorka tak realnie przedstawiła całą akcję książki, że sama bałam się Harolda. Jedynym minusem jak dla mnie, to za szybki koniec książki. Kończy się ona artykułem i jednym krótkim rozdziałem podsumowującym, z którego dowiadujemy się istotnych faktów,które według mnie mogły być bardziej rozbudowane.

W każdym razie chciałabym wam bardzo polecić tą książkę, ja nie miałam okazji czytać jeszcze wszystkich książek autorki, ale do tej z pewnością kiedyś wrócę.

Anita Shreve - Przekleństwa miłości

To niestety nie jest książka z serii ..żyli długo i szczęśliwie i bardzo tego żałuję.
Na okładce książki jest takie zdanie: "odkładając tą książkę, masz niesamowite wrażenie że znasz jej bohaterów jak najlepszych przyjaciół" czytając te zdanie pomyślałam, że to z pewnością przesada i otworzyłam książkę. Kończąc czytać czytać mogłam się już podpisać pod tym obiema rękami:)
Na okładce jest jeszcze jedno ważne zdanie: możesz przeżyć całe życie nie dostrzegając, że to czego szukasz, jest tuż przed tobą to właśnie o tym jest książka.

Emma i Dexter
Em i Dex
Dex i Em dwoje ludzi, których łączy jedna pamiętna noc po wręczeniu dyplomów. Noc, która na zawsze przypieczętuje ich przyjaźń.
Emma - nieśmiała okularnica, która na wszystko musi zapracować sama, zawsze mając pod górkę, jak każda kobieta marzy o prawdziwej miłości. Dexter - przystojny, pewny siebie, wszystko przychodzi mu łatwo, jego życie to przygoda, miłości szuka tylko na jedną noc. Tych dwoje różnych ludzi przez całe życie będzie trwało w przyjaźni, będą się rozchodzić i schodzić, aż do zaskakującego finału:)

Jak dla mnie przyjaźń jaką obdarowała Emma Dextera jest z pewnością czymś wyjątkowym. Czasem już byłam zdenerwowana, tym, że on traktował ją jak zło konieczne, a ona za wszelką cenę chciała mu pomóc. Dexter był egoistą. Na początku bardzo go nie lubiłam. O Emmie przypominał sobie tylko wtedy gdy było mu źle. Jednakże mimo, tego że oboje się kochali starali się to za wszelką cenę ukryć. Emma pod przykrywką nieśmiałości i szukaniem lepszego momentu, Dexter za pomocą innych kobiet (tych akurat w jego życiu nie zabraknie).

Książka trochę przewrotnie traktuje o miłości, a to miła odmiana po wszystkich książkach, które dobrze się kończą. Chociaż i ta jakby nie patrzeć skończyła się w pewnym sensie dobrze.
Polecam:)

Jeden dzień - David Nicholls

10 kwietnia...Dla wielu Polaków ta data już zawsze będzie kojarzyła się z katastrofą prezydenckiego samolotu. 10 kwietnia swoje życie tragicznie zakończyło 96 osób. Dzieci zostały osierocone, małżonkowie pozostawieni, gdzieś na stole pozostała niedopita herbata...
10 kwietnia nastąpił koniec świata dla rodzin, których bliscy byli w samolocie gdy jego lewe skrzydło uderzyło w brzozę...

Z ciężkim sercem rozpoczynałam książkę,która przytłaczała mnie nadmiarem wspomnień, bólu, tęsknoty i smutku. Wspomnień,które jako jedyne ocalały z tej katastrofy. Autor książki Jerzy Andrzejczak zebrał cały ból, tęsknotę i ogrom wspomnień w jedną książkę. Książka, która z pewnością na długo pozostanie w pamięci, i do której po latach się wróci.
Niejednokrotnie ze łzami w oczach czytałam kolejne strony książki. Wszyscy ludzie, którzy zginęli byli dziećmi swoich rodziców, rodzicami swoich dzieci, małżonkami, siostrami, braćmi. Byli ludźmi bez których ich rodziny nie wyobrażają sobie dnia codziennego. 96 osób pozostawiło po sobie niedopite herbaty, zagięte rogi książek, które mieli dokończyć po powrocie, niespełnione obietnice nie zakończone sprawy...

10 kwietnia zakończył się pewien etap nie tylko wśród rodzin,których bliscy zginęli ale także wśród nas - Polaków.Uważam, że ta książka jest twardym dowodem na to, że ludzie którzy zginęli pozostaną na zawsze wśród nas i w naszych wspomnieniach. Zachęcam do sięgnięcia po książkę aby chociaż trochę "pobyć" wśród ludzi, którym świat zawalił się 10 kwietnia.

************************************************************************************
Do przygarnięcia są 3 egzemplarze książki, jeżeli macie ochotę przeczytać wystarczy wyrazić chęć w komentarzu. Będzie mi bardzo miło jeżeli poinformujecie o tym na swoim blogu, i weźmiecie udział w ankiecie.
Zapisy trwają do 28 marca.
3 egzemplarze książki są nagrodą,którą funduje wydawnictwo Skrzat Stanisław Porębski
http://www.96koncowswiata.pl/
To niesamowite jak jedna decyzja może zmienić całe życie.

Elizabeth ma siedemnaście lat i przed sobą trudną decyzję. Właśnie odkryła, że jest w ciąży. Jest zagubiona i niepewna. Ma wrażenie jak jej osoba staje się w jednym momencie dwoma. Czuje, że żyje w niej jeszcze jedna połówka samej siebie.

Libby - jej pierwsza połówka jest w stanie poświęcić wszystkie swoje marzenia dotyczące szkoły i pójścia na uniwersytet aby urodzić dziecko i zapewnić mu przyszłość. Beth - druga połówka chce być wolna, a dziecko tylko ją ograniczy.

Autorka opisała w książce dramatyczne chwile zarówno te, które przeżyła Beth jak i Libby.
Beth rozważa aborcję, natomiast Libby zastanawia się czy rzeczywiście będzie dobrą matką, i czy kocha swojego chłopaka na tyle aby zostać przy nim przez całe życie.

Książka jest bardzo wzruszająca. Autorka bardzo odważnie, delikatnie i bez moralizowania opowiedziała historię zagubionej i przestraszonej dziewczyny,która stara się być sobą i nie ulegać presji otoczenia. Opowiada także o tym jak wielką odpowiedzialnością jest podejmowanie decyzji.

Chciałbym Wam polecić tą książkę. Mnie zdumiało to, jak potoczyło się życie tej jednej dziewczyny z punktu widzenia Beth i Libby. Jedna decyzja, a życie tych obu było zupełnie inne.
Fascynujące jest to, że i w naszym życiu jest dokładnie tak samo. Z tą różnicą, że my nie wiemy co by było gdyby wybralibyśmy coś innego.

Dianne Wolfer - Dwa wybory


Jeżeli jeszcze nie znacie słynnego niczym detektyw Monk detektywa Mruczysława Pazur, najlepszego kociego detektywa, to najwyższy czas go poznać i nadrobić braki.

Będę czynić honory:) Przedstawiam Wam specjalistę do spraw trudnych i oczekujących wyjaśnienia. Przed Państwem: Mruczysław

Mruczysław jest specjalistą w każdej dziedzinie. Potrafi wyjaśnić każdą nawet najtrudniejszą zagadkę. Do jego biura (wystarczy zadrapać dwa razy) przychodzą wszyscy mieszkańcy podwórka,którzy stykają się z jakąś sprawą wymagającą wyjaśnienia. Mruczysław używając swojego szóstego zmysłu, inteligencji i sprytu rozwiązuje zagadki.

Czy jesteście chociaż trochę zaciekawieni jakie sprawy rozwiązuje ten słynny kot? Jeżeli tak odsyłam do książki,która napisana jest w tak świetny sposób, że nie sposób się od niej oderwać.
Ja czytałam już ją parokrotnie i za każdym razem wywołuje na twarzy uśmiech. Fenomenem jest oczywiście słynne tigu-tigu kota Frykasa, który zamiast mówić brzydkie słowa zastępuje je tigu-tigu:) Uwielbiam także fragment, gdzie czytelnik poznaje biednego BEZBUDNEGO Rambo:D
Chociaż słowo bezbudny jest oczywiście logiczne użyte, no bo przecież pies mieszka w budzie więc jeżeli cierpi na jej brak to jest bezbudny:D Ale gdy czytam ten fragment to za każdym razem mnie to rozśmiesza:)

Książkę bardzo chciałabym polecić, jest świetna dla dzieci w każdym wieku. Są kolorowe ilustracje, duże litery które z pewnością zachęcą do samodzielnego czytania. No i jest historia kota, która wzbudza ogromne emocje, a sprawami które rozwiązuje, czytelnik żyje od pierwszej do ostatniej strony! Polecam.

Piotr Rowicki - Przygody kota detektywa

Odkryłam świetną pomoc dla nauczycieli nauczania początkowego. Nakładem wydawnictwa Impuls ukazała się książeczka, która zawiera krzyżówki tematyczne dla dzieci. Jest ich tam od groma, a każda dotyczy innego zagadnienia. Wśród nich możemy zobaczyć krzyżówki dotyczące między innymi: ras psów, domu, nowoczesnych urządzeń, kuchennych drobiazgów, budowli, bajek telewizyjnych i wiele innych.
Krzyżówki są przygotowane w takiej formie, że świetnie nadają się do ksero. Nauczyciel bez większych problemów może zrobić odbitkę i dać swoim podopiecznym. Bardzo fajną sprawą jest to, że krzyżówki są ilustrowane, co znacznie je uatrakcyjnia.
Taka książka będzie też świetna dla rodziców,którzy chcą zapewnić rozrywkę swoim dzieciom. Dzięki temu dzieci połączą przyjemne z pożytecznym.
Zachęcam do zapoznania się z książką:)


Cztery kobiety z pozoru spełnione, ale nie do końca. Wszystkie dążą aby zrealizować swoje marzenia. Spotykają się przypadkiem na balu absolwentów. Wkrótce łączą je już dwie rzeczy: joga i przyjaźń.
Bess, Charlie, Naomi, Sabine - w każdą sobotę spotykają się na ćwiczeniach. Te cztery kobiety skryte i niepewne na nowo odżywają i odkrywają zbawienną moc jogi i wzajemnej przyjaźni.
Ich życie za sprawą przyjaźni i jogi zmienia się diametralnie. I tak zgorzkniała Bess dostrzega jakie szczęście ma obok siebie, Sabine w końcu umawia się na randkę z wymarzonym mężczyzną, Naomi powraca do swojego wielkiego hobby, a Charlie zakochuje się z wzajemnością.

Książkę bardzo ciężko było mi zacząć. Przez pierwsze siedemdziesiąt stron męczyłam się okropnie i szczerze się przyznam myślałam, że nie dotrwam do końca.
Ale przekroczyłam tą feralną siedemdziesiątkę i tak mnie wcięło, że błyskawicznie skończyłam. Co więcej powiem, że bardzo mi się podobała. Joga zawsze mnie fascynowała i bardzo chciałabym jej spróbować. Książka z pewnością mnie do tego bardzo zachęciła. A ja zachęcam do przeczytania:)


Kwestia równowagi - Zoe Fishman

Cały rok czekałam na drugą część Szeptem i jak już dostałam ją w swoje ręce i zaczęłam czytać to pochłonęłam ją w tak zastraszającym tempie, że teraz mi przykro,że to już koniec.

Nora - główna bohaterka nadal zakochana jest w zabójczo przystojnym i mrocznym Patchu. On uratował jej życie, a ona wyrwała go z wiecznego potępienia. Wydają się byś sobie przeznaczeni. Coś jednak stoi na przeszkodzie ich szczęścia. Patch wydaje się być zamieszany w tajemniczą śmierć ojca Nory, a jej samej grozi wielkie niebezpieczeństwo. Czy Patch zdąży na czas?

Oczywiście ja jestem zachwycona. Zdaje sobie sprawę, że książka to właściwie kawałek romansu dla młodzieży + elementy science-fiction ale Szeptem od razu podbiło moje serce i to samo stało się z Cresscendo i nic na to nie poradzę.
Najgorsze jest to, że na kolejną część przyjdzie czekać do października:(

Przeciwnicy tego typu książek, pewnie zastanawiają się co takiego jest w książce, że podbiła serca wielu czytelników. Mnie wydaje się, że to sprawa pióra autorki. Pisze w tak fajny i przystępny a zarazem realistyczny sposób, że nie ma możliwości żeby czytelnik się nie zainteresował. Ponad to pomysł z upadłymi aniołami i historia napiętnowania czy tajemniczego kogoś zwanego Czarną Ręką jest taką jakąś nowością, bo wampiry są już trochę przereklamowane.

Co do głównych bohaterów. Nora według mnie to rozhisteryzowana nastolatka,która nie umie otworzyć buzi żeby porozmawiać,Patch natomiast jest uparty jak osioł. Strasznie mnie denerwowali przez całą książkę. Ale tak stało się! I tak ich uwielbiam. Pewnie miliony nastolatek chciałyby być na miejscu Nory.
Ponadto okładki są cudne i tak pięknie wyglądają na półce.
Nie gniewajcie się na mnie za te wzniosłe teksty, ale po prostu uwielbiam tą serię i nic na to nie poradzę:D

Napiszcie swoje refleksje po lekturze jak już czytałyście:) Chętnie poczytam:)

Becca Fitzpatric - Crescrendo

Tupcio Chrupcio ma już pięć lat!. Mama z tatą przygotowują dla niego niespodziankę urodzinową, ale mała myszka marzy tylko o jednym..o rowerze. Pięknym rowerze, który co dzień podziwia na wystawie sklepu z zabawkami. Rodzice nie chcą zdradzić jaką niespodziankę dostanie. Wszystko zmienia się gdy rower znika z wystawy i zastępują go lalki i misie. Tupcio zdając sobie sprawę z tego, że teraz ktoś inny jeździ na jego wymarzonym rowerze jest bardzo smutny i zawiedziony.
Jaką niespodziankę dostanie Tupcio na urodziny? Czy to będzie rower? Dowiecie się z książeczki.

To mój pierwszy kontakt z Tupciem Chrupciem, ale zdecydowanie należy do udanych. Bardzo polubiłam głównego bohatera. Zresztą nie sposób go nie lubić:)

Książka jest przepięknie wydana, duże litery z pewnością zachęcają do pierwszych samodzielnych prób czytania, a mali czytelnicy docenią cudowne duże i kolorowe ilustracje. Bardzo podoba mi się to, że tekstu jest niewiele, a mimo to historia opowiedziana przez autora nic nie traci, ponad to ilustracje dopełniają tekst co jest bardzo dobrze odbierane przez dzieci.
Polecam książeczki z tej serii!
Dzieci uwielbiają pytać. Pytając mają okazję poznać odpowiedzi na wiele nurtujących ich pytań. Czasem te pytania nam dorosłym sprawiają nie lada trudność.
Jak wytłumaczyć dzieciom co to jest odpowiedzialność, albo jak działa wyobraźnia czy jak zrozumieć innych?

Ta książeczka ma nam dorosłym i dzieciom pomóc. Jest napisana w tak przystępny i zrozumiały sposób, że wystarczy podsunąć ją dziecku najpierw do pooglądania, a potem razem z nim przeczytać.
Po co najpierw do pooglądania? Gdy dziecko zobaczy tytułowego Puszka, z pewnością od razu go pokocha. Ten malutki stworek jest tak słodki, że nie da się przejść obok niego obojętnie.
Puszek przybliży dzieciom trudne pojęcia,oraz wytłumaczy i odpowie na wszystkie pytania maluchów dotyczących wyobraźni, rozumienia innych, i przyjaźni.
Polecam!
Wiosna, lato, jesień i zima, wszystkie pory roku w jednej książeczce.
Opowieści na cztery pory roku to zbiór czterech bajek odpowiednich na każdą porę roku.
Książka jest przepięknie ilustrowana, poza tym posiada twarde kartonowe kartki odporne na zniszczenia. Dlatego mały czytelnik może samodzielnie "czytać" po swojemu a przy okazji oglądać ilustracje:)
Każda opowieść zawiera anegdotki odpowiednie dla każdej pory roku. Na przykład podczas oczekiwania na wiosnę wszyscy robią wiosenne porządki, w lato zbierają sezonowe owoce robią pyszne lody, jesień obfituje w ogromne przygotowania do zimy, a wszystkie zwierzęta pochłonięte są robieniem zapasów zimowych. Można by tak wymieniać bez końca. Opowieści czyta się bardzo dobrze, a dzieci świetnie się bawią podczas słuchania i bardzo przejmują się losami głównych bohaterów.
Polecam!

Opowieści na cztery pory roku

W końcu tak długo wyczekiwany wywiad!:) Zapraszam do przeczytania.

Aleksandra Tyl autorka książek:











Drogie Panie/dziewczyny! Jest mi bardzo miło gościć na blogu Izy, imienniczki bohaterki „Alei Bzów”. Cieszę się, że zabawa się udała – przyznam, że jestem zaskoczona Waszą kreatywnością w zadawaniu pytań, to dla mnie wspaniałe i ciekawe doświadczenie, nigdy nie zastanawiałam się na przykład, jaką książkę przeczytałam samodzielnie po raz pierwszy. A jednak okazuje się, że pamiętam, sama jestem zdumiona! Dziękuję wszystkim za pytania i niniejszym na nie odpowiadam:

Paula: Skąd wzięła Pani pomysł na "Aleję..." czyli w jakich okolicznościach, sprzyjających lub nie przejawia się u Pani wena?

Pomysł na Aleję dojrzewał we mnie od lat - wena przejawia się bez względu na okoliczności, po prostu nagle jest „trach” i chcę o czymś napisać. Potem taki pomysł rodzi się, dojrzewa, aż w końcu plan jest w głowie, a następnie zostaje przelany na papier.

Jussi: Czy ma Pani jakieś nieopublikowane książki w szufladzie ?

Tak, mam jedną taką, niedokończoną. Ale mam również w szufladzie także szkice, plany, z których być może zbuduję kolejne powieści.

Anek7: czy do napisania tej książki skłoniły Panią jakieś własne przeżycia czy jest to wyłącznie literacka fikcja?

Fikcja, która powstała po części w oparciu o własne doświadczenia.

Aleja Bzów - cudowna nazwa dla pałacu - czy istnieje gdzieś w rzeczywistości?

Istnieje

Maja – Co jest dla Pani inspiracją do pisania?

Ludzie, miejsca, wydarzenia, marzenia

Kinga: Aleja Bzów to Pani druga książka. Ma Pani pomysł na kolejną powieść? A może jest już w trakcie pisania? Proszę nam zdradzić choć kilka szczegółów.

Tak, mam pomysły na kilka powieści. Na pierwszy rzut pójdzie kontynuacja „Alei Bzów”. Nie chcę zdradzać szczegółów, dlatego powiem tylko, że będzie nieco bardziej dramatyczna, wydarzy się coś nieprzewidzianego, losy bohaterów mocno się poplączą...

Sabinka.t1: Kiedy ukażę się następna książka? Czy takowa już jest napisana, czy dopiero powstaje ? Skąd pomysły na powieści ? O czym będzie, jeśli będzie?

Czy mogę liczyć na to, że "Aleja Bzów" będzie miała kontynuację

Jak wyżej, dodam tylko, że powieść się pisze, dlatego nie znam daty jej wydania, pewnie za kilka miesięcy.

Maya: Jak zaczęła się przygoda Pani z pisaniem w ogóle - czy to była decyzja, która dojrzewała długo czy raczej spontaniczne natchnienie, które pojawiło się znienacka?

Decyzja, która dojrzewała długo. Zaczęło się od czytania, potem sama zaczynałam tworzyć – jeszcze w czasie szkoły średniej, kiedy to powstawały pierwsze krótkie formy, potem dramaty dla teatrów studenckich, w końcu pierwsza powieść (ta, która leży zapomniana w szufladzie) i pomysły na kolejne. Dopiero wiele lat później przyszedł czas, gdy pomyślałam że może warto spróbować opublikować powieść, by i inni mieli radość jej czytania (tak jak ja odczuwałam radość, podczas pisania).

Bibliofilka: Jak jest Pani ulubiona książka lub pisarz, pisarka?

Trudne pytanie, gdyż książek, które lubię i do których wracam, jest wiele. Tak samo z pisarzami.

Jedną z moich ulubionych książek jest „Paragraf 22”, a z innej beczki – „Przeminęło z wiatrem”. Jeśli chodzi o pisarzy, to nazwisk byłoby wiele, zarówno zagranicznych, jak i polskich, co chwila kogoś odkrywam i się nim fascynuję. Ostatnio na przykład uznałam, że chętnie wybrałabym się na kolację z panem CoetzeeJ

Bujaczek: Gdzie i w jakim czasie lubi Pani pisać?

Najchętniej w domu, nocą. Ale lubię też pisać wieczorami na wakacjach, pod warunkiem, że są ku temu sprzyjające warunki (cisza, zakłócana ewentualnie tylko uderzaniem fal morza o brzeg). „Aleja Bzów” w dużej części powstała na Lanzarote, która zresztą pojawia się w tej powieści we wspomnieniach Wiktora.

Katrin: Ile najdłużej trwało pisanie Pani książki?

Dziewięć miesięcy, czyli tyle, ile trwa ciążaJ

Madmad: Jakie są Pani ulubione kwiaty? Jakie kwiaty lubi Pani dostawać, i czy lubi Pani zapach bzu?

Uwielbiam zapach bzu! Co do kwiatów, to gdy sama sobie kupuję są to tulipany. Od mężczyzny natomiast lubię dostawać róże.

Toska82: Czy już od dziecka chciała Pani pisać książki, od kiedy zaczęły się pierwsze próby pisania ?

Tak, chyba od dziecka, bo pierwsze moje próby o ile dobrze pamiętam, miały miejsce w szkole podstawowej, gdy na znienawidzonej matematyce bujałam w obłokach, tworząc w zeszycie w kratkę alternatywne światy – minihistorie, w których sama chciałabym wziąć udziałJ

Elina: Czy jest jakaś książka, która zmieniła Pani życie?

Jedną z takich książek było „Przebudzenie” A. de Mello

Ktrya: Czym Pani się zajmuje poza pisaniem książek (konkretnie chodzi mi o inne zainteresowania)?

Lubię malować akrylem na płótnie. To czyste hobby, nie sprzedaję tych prac. Moje obrazy wiszą u mnie w domu oraz w mieszkaniach przyjaciół

Poza tym, tak jak większość kobiet pracuję, zajmuję się domem, wychowuję dzieci

czarnaLOLA: W czasach szkoły wypracowania były dla mnie niekończącym się koszmarem zwłaszcza jeśli była tzw. ilość minimum tekstu. Jak to się dzieje, że pisarz potrafi pisać i pisać i powstaje książka mająca kilkadziesiąt, kilkaset stron?

W moim przypadku odwrotnie: zawsze lubiłam pisać wypracowania. A jak to się dzieje, że pisarz potrafi pisać i pisać? Nie wiem, po prostu dzieje sięJ

Obserwatorka: Czy wierzy Pani w prawdziwą miłość? :-)

Oczywiście!

Katarzyna: Czy w dzieciństwie często sięgała Pani po lekturę i jaka jest Pani ulubiona książka z tamtego okresu?

Myślę, że czytanie zaczyna się właśnie od dzieciństwa. Ja zaczynałam od baśni (Andersen, bracia Grimm, baśnie polskie etc). Moja ulubiona książka z dzieciństwa to „Dzieci z Bullerbyn”, którą wtedy czytałam na okrągło (mam ją do dziś dzień, stara, pożółkła, z wybrakowanym rozdziałem, ale jest!)

C.S: Ile czasu zajęło Pani napisanie tej powieści? Czy był to czas przepełniony "fruwaniem pod sufitem", czy łzami frustracji? I jeszcze jedno - czy lubi Pani zapach morza? :) Tak mi przyszło do głowy, kiedy popatrzyłam na okładkę. Ma w sobie coś morskiego. Chmury niosą wodę…

„Aleję Bzów” pisałam 7 miesięcy. Niestety, z uwagi na inne obowiązki nie mogę pisać codziennie, tyle, ile bym chciała. Myślę, że w przeciwnym razie powstałaby ona szybciej. Łez frustracji nie było, ponieważ dokładnie wiedziałam co i jak chcę napisać. Bohaterowie nie wymknęli się spod kontroliJ

Becisz: Co jest jej inspiracja bo to najbardziej wszystkich interesuje?

Życie

Danusia: Skąd czerpie Pani natchnienie do pisania i pomysły?
Ja jestem umysłem ścisłym i dla mnie napisania opowiadania na 1 stronę, to był koszmar; chociaż przyznaje lubię czytać książki.

Różnie. Czasem coś mnie zainspiruje, innym razem pomysł sam się rodzi.

Jolinka: Skąd taki pomysł na powieść. Fikcja literacka, czy samo życie? Przyznaję się ,że zaintrygował mnie tytuł pani książki Skądinąd teraz tego typu tytuły są popularne.np Sosnowe dziedzictwo. Popularne też jest wplatanie w treść powieści wątków wspomnieniowych. Takie wracanie do swoich korzeni. Np w Cukierni po Amorem Ja jeszcze nie czytałam pani książki, ale już przebieram nogami, gdy myślę jaka uczta mnie czeka. Mam jednak pytanie, czy takie powroty do przeszłości są w tej powieści i czy to będą choć w maleńkiej części wątki dotyczące historii pani najbliższych czy wątki w stu procentach wymyślone?

Rzeczywiście, sama się uśmiechnęłam, widząc w księgarni książkę pt. „Sosnowe dziedzictwo”, gdzie pojawia się element dworku na wsi. To oczywiście zbieg okoliczności, że te dwie książki, które tytułami nawiązują do miejsc, ukazały się w podobnym momencie, bo są one całkowicie różne pod względem fabuły. Jeśli chodzi o tendecje wplatania w powieści wątków wspomnieniowych, to również je zaobserwowałam, niemniej jednak u mnie jako takie nie występują. Owszem – Aleja Bzów osadzona jest w konkretnym, znanym mi miejscu, ale nie przytaczam historii swojej rodziny, drobne elementy, z tej historii są tylko tłem, gdzieniegdzie wtrącanym by ubarwić fabułę.

Edith: Czy ma Pani swoje ulubione miejsce z dzieciństwa?

Tak, jest to pałac opisany w „Alei Bzów”.

Agata: Niestety nie czytałam żadnej z Pani książek, więc moje pytanie brzmi: czym by mnie Pani zachęciła ?

Trudne pytanie, bo chyba niełatwo mi złapać dystans do własnej twórczości i ją reklamować. Dlatego odpowiem tak: piszę historie, które sama z chęcią bym przeczytała.

Madzik: Ja mam podstawowe pytanie . Co skłoniło panią do pisania ? Tak po prostu czy przyszedł na to czas i wena?

To był długi proces, który dojrzał i w końcu wydał owoceJ

Femme: Jestem ciekawa, jaką książkę po raz pierwszy pani samodzielnie przeczytała - pamięta ją pani?, wpłynęła ona na pani dalsze czytelnicze losy?, przeczytana z własnej woli czy może narzucona przez rodziców?

„Baśnie pani d’Aulnoy”. Podsunięta przez rodziców, ale nie narzuconaJ

Myślę, że każda książka przeczytana w dzieciństwie nas kształtuje, również, a może przede wszystkim baśnie.

Blackmilk: Kto jest Pani ulubionym pisarzem? I do jakich książek Pani najchętniej wraca?

Ulubionych pisarzy mam wielu, bo z każdego gatunku znalazłoby się kilku, których lubię czytać, a że czytuję przeróżne książki, to i lista zrobiłaby się długa

Najchętniej wracam natomiast do klasyki.

Barbaratoja: Czy gdyby jednak wyjechała Pani do Dżungli Amazońskiej lub na Karaiby, powstałaby po tej wyprawie książka?

Raczej nie, opowieści z Dżungli Amazońskiej zostawiam pani Pawlikowskiej i panu Cejrowskiemu, których książki zresztą bardzo lubię.

Być może jednak któryś z moich bohaterów miałby doświadczenia z dżungli, wplecione w powieść rozgrywającą się w Polsce.

Przyjemnostki: Jestem bardzo ciekawa w jaki sposób Pani została pisarką ? Czy był to długi proces, czy może jeden moment i jedna decyzja ?

Zdecydowanie był to długi, proces.

Aba: co pani czyta przed snem, dla relaksu, przy jakiej książce zapomina pani o Bożym świecie?

Przed snem lubię czytać powieści z wyrazistą fabułą, wciągające, przenoszące mnie do innego świata. Nie tak dawno przed snem zaczytywałam się w Zafonie.

Edzia: a ja bym zapytała co Panią motywuje do pisania książek? Jak radzi sobie Pani z samo-dyscyplinowaniem siebie do pisania?

Lubię pisać, nie potrzebuję do tego specjalnej motywacji

Kamarek: Czy pisze Pani ręcznie, czy może używając komputera ? Czy praktykuje Pani jakiś szczególny rytuał przed lub w trakcie pisania?

Używam komputera. Pamiętam jednak czasy, gdy pierwsze swoje próbki wystukiwałam na maszynie do pisania

Nie posiadam szczególnego rytuału, przed pisaniem muszę się wyciszyć i skoncentrować, by wejść w świat moich bohaterów.

Galimatias: Czy sytuacja polskiego czytelnictwa nie zniechęca pani do dalszego pisania?

Dobre pytanie! Rzeczywiście sytuacja polskiego czytelnictwa jest dziwna, szczególnie że dorastałam w czasach, gdy telewizja miała tylko dwa kanały i ludzie masowo poszukiwali rozrywki w książkach. To, co się dzieje dziś jest dla mnie niezrozumiałe, tym bardziej, że w innych krajach (Niemcy, Wielka Brytania) poziom czytelnictwa jest o niebo wyższy. Myślę sobie, że może w końcu i Polacy wrócą do starego dobrego nawyku czytania i dlatego staram się nie zniechęcać, a raczej żyć nadzieją, że będzie lepiej.

Aneta: Czy miała Pani wpływ, a jeżeli tak to jaki na wybór okładki do książki?

Tak, przy „Miłości wyczytanej z nut” otrzymałam do wglądu kilka projektów i spodobał mi się jeden z nich. Przy „Alei Bzów” natomiast sama zasugerowałam, co chciałabym na okładce i to się udało.

Cyrysia: Witam. Ja chciałam się spytać, czy zdarza się tak że brakuję pani weny do pisania np. nieraz przez miesiąc nie jest pani w stanie nic wymyślać a nieraz w ciągu jednej nocy potrafi pani napisać z kilkadziesiąt stron?
I jeszcze czy ktoś lub coś zadecydowało ,że postanowiła pani pisać powieści?

Tak, są takie okresy, gdzie pisanie mi nie idzie, gdy trudno jest mi się skoncentrować, bo głowę pochłaniają inne sprawy. Wtedy nie siadam do pisania na siłę, tylko przeczekuję. Gdy mam spokojną głowę, to i wena się pojawia i kolejne zapisane strony.

Co do drugiego pytania, to trudno mi na nie jednoznacznie odpowiedzieć: myślę, że na pomysł pisania powieści złożyło się wiele czynników.

AgnieszkaMD: Gdzie najbardziej lubi Pani pisać i czy musi mieć Pani ciszę i spokój czy wręcz odwrotnie?

Najbardziej lubię pisać w domu – muszę mieć ciszę i spokój, bez tego trudno jest mi się skoncentrować i wejść w świat bohaterów.

Zainspirowana: Dlaczego Pani pisze? Co Panią skłoniło do napisania pierwszej książki?

Chciałabym, aby kobiety nie bały się podejmować trudnych decyzji, szczególnie tych, dotyczących miłości, aby nie szły na kompromisy pod wpływem oczekiwań innych osób – a nie swoich własnych. Dlatego właśnie napisałam „Miłość wyczytaną z nut”.

Princess i Princessa: Czy według Pani osoba pisząca :poeta, pisarz, publicysta jest większym obserwatorem świata, większym detalistą czy tez nie?

Myślę, że siłą rzeczy pisarz czy publicysta zwraca większa uwagę na to, co się dzieje wokół niego, aby potem móc to ewentualnie wykorzystać w swojej pracy.

Iza: Czy ma Pani, jak autorka, wpływ na design okładki?

Tak. Mogę zasugerować, jak widziałabym okładkę.

Sil: Pani droga do sukcesu? Jak wyglądała? Cechował Panią strach przed brakiem odpowiedzi od jakiegokolwiek wydawcy, czy... totalny luz?

Tak naprawdę strach pojawia się dopiero po wydaniu, bo zawsze mam tremę, czy książki spodobają się czytelnikom.

Wetka: W jakim wieku zaczęła Pani pisać i czy pisze pani tylko powieści, czy wykorzystuje również inne gatunki literackie?

Pierwsze próby pisania podejmowałam bardzo wcześnie. Co do innych gatunków literackich, to owszem, odnajduję się również w innych, ale obecnie koncentruję się właśnie na powieściach.

AniaDebska: Czy tematy swoich prac czerpie Pani ze swojego życia, życia swoich znajomych/ rodziny, czy są wymyślone i nie mają żadnego zawiązku z Pani życiem?
Czy ma Pani w domu jakieś zwierzątko?

Moje książki to fikcja literacka, bohaterowie są wymyśleni, choć oczywiście inspiracją dla mnie zawsze jest życie.

Posiadam zwierzątko – kotaJ

Myśli krzyżykiem pisane: Ile potrzeba czasu od pomysłu do przelania wszystkiego na papier? i jak było w przypadku tej książki.

Kilka miesięcy. W przypadku Alei Bzów było to około siedmiu.

Boo: Czy utożsamia się pani z jakimś bohaterem literackim? jakie cechy was łączą?

A, jest taki bohater, właściwie bohaterka, ale nie zdradzęJ

Jacy autorzy są dla pani wzorem? komu chciałaby pani dorównać osiągnięciami?

Wzorem jest dla mnie każdy autor, który potrafi przenieść w świat literacki na tyle sugestywnie, iż czytelnik podczas lektury płynnie wchodzi w wykreowany świat. Nie wyznaczyłam sobie poprzeczki – piszę dla przyjemności, z nikim się nie ścigam. Chciałabym, aby również odbiorcy odczuwali przyjemność czytania – bez względu na skalę ewentualnych osiągnięć.

Jak pani się wydaje, jakiej tematyki nie poruszy pani (być może) nigdy w swoich książkach?

Nie wiem, to trudne pytanie. Być może są tematy, po które nigdy nie sięgnę. Póki co koncentruję się na tym, co chciałabym opisać.

Dm1994: Słyszałam ,że wielu autorów marzy o ekranizacji ich książek , czy jest to także Pani marzeniem, lub uważa Pani ,że jest to w pewien sposób utrata czytelników, a zyskanie widzów , o co pisarzowi raczej nie chodzi ,prawda?

Uważam, że ekranizacja to przedłużenie życia książki, nie obawiałabym się utraty czytelników. Być może po obejrzeniu filmu zainteresowaliby się innymi książkami, tymi niezekranizowanymi. Dlatego tak, gdyby powstał taki pomysł to bardzo bym się ucieszyła.

Pytanie autorki bloga: W jakim miejscu najczęściej Pani przebywa? Jakie miejsce może nazwać Pani swoim azylem? Rzecz, która pojechałaby z Panią na bezludną wyspę? Proszę opisać siebie jednym zdaniem.

Istnieje wiele miejsc, w których przebywam często i z przyjemnością. Azylem jednak jest zawsze mój dom. Na bezludną wyspę zabrałabym ze sobą laptopa na baterię słoneczną.

Opisać siebie jednym zdaniem? Jestem niepoprawną optymistką, romantyczką, kobietą lubiącą ludzi, czekoladę i czerwone wino.

Czujecie jakbyście były z panią Aleksandrą na kawie?:) Ja tak!

Zapraszam na bloga: http://aleksandratyl.blogspot.com/

Wywiad z Aleksandrą Tyl

Pewnie każda z nas miała kiedyś złamane serce. Byłyśmy zdenerwowane bo chłopak, który nam się podobał nie zwracał na nas uwagi, albo był zajęty itd. Ta książka powinna być chyba obowiązkową podczas sklejania serca:)

Sydney, Alexia, Raven i Kelly leczą złamane serca. Alexia jako jedyna nie została bez chłopaka, bo nigdy go nie miała. Postanawia pomóc dziewczynom wymyślając kodeks zerwań.
Co zawiera kodeks? 25 zasad, które obowiązkowo trzeba przestrzegać:) Moje ulubione?
Zasada 7 Jesteś zobowiązana spędzić czwartkowy wieczór, jedząc popcorn z przyjaciółkami i zaśmiewając się z nimi z 50-stronicowej listy wad twojego eks (50 stron??)
Zasada 10
Nie będziesz myśleć o przeszłości. Gdy poczujesz, że zaraz zaczniesz wspominać swojego eks, załóż na nadgarstek gumkę do włosów i strzel nią z całej siły (przydatne).Nie muszę pisać jak ciężko przestrzegać takich zasad lecząc złamane serca jednakże mimo to przyjaciółki próbują i chociaż nie zawsze wychodzi bardzo się starają.

Książka napisana jest w bardzo lekki, zabawny i przyjemny sposób. Czyta się ją błyskawicznie i jest bardzo ładnie wydana. Zawsze zwracam uwagę na wydanie bo wydaje mi się, że właśnie to najpierw przyciąga uwagę czytelnika.

Jest to jedna z lepszych pozycji książkowych dla młodzieży jaką ostatnio miałam okazję czytać. Polecam!

Złamane serca - Pamela Wells


Cześć!

Mam na imię Iza i od zawsze jestem zakochana w książkach. Moja pasja do czytania towarzyszy mi od najmłodszych lat, a blogowanie stało się naturalnym przedłużeniem tej miłości. Pisanie o książkach to dla mnie nie tylko hobby, ale prawdziwa radość, którą dzielę się z innymi. Jeśli również kochasz literaturę, zapraszam Cię do mojego świata, pełnego inspiracji i pasji do słów!