Z zapachem wśród książek. Yankee candle Cranberry pear

 
 Ten zapach zdecydowanie trzeba zapalić aby dobrze go poznać. To jeden z tych, którego absolutnie nie powinno się wąchać przed zapaleniem, bo może nieco zrazić. W opakowaniu jest nieco mdławy ale zarazem ostry. Po zapaleniu uwalnia się piękny słodki zapach gruszki połączonej z żurawiną. Dla mnie to idealny zapach na jesień. Jest słodki z lekką kwaśną nutą i wprowadza do domu wspaniałą atmosferę jesieni.
Uwielbiam go!
(co widać, bo nie zdążył załapać się na zdjęcie w całości)




11 komentarzy :

  1. brzmi smacznie :) trzeba będzie spróbowac :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze przyjemności korzystać z tych świeczek, ale ciężko jest mi znaleźć świeczkę, która autentycznie pachnie po zapaleniu, więc chyba trzeba się skusić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj Yankee ja jestem zakochana w ich zapachach:)

      Usuń
  3. Fajnie brzmi ;) Nigdy nie próbowałam tych wosków, ja w ogóle nie lubię pachnących świeczek itp., ale mojej przyjaciółce na pewno się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi świetnie. Koniecznie trzeba się zaopatrzyć na jesień ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak:) dzięki niemu w te zimne dni da się jakoś przeżyć:D

      Usuń
  5. Brzmi super, będę musiała wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już czuję ten zapach! ^^
    Pozdrawiam serdecznie! ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zakurzona półka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka